Trzy wiedźmy na GPW - jak wygasanie wpływa na WIG20
Treść powstała z pomocą sztucznej inteligencji
Kwartalne dni trzech wiedźm na GPW: Co oznacza wygasanie kontraktów dla zmienności WIG20?
18 września 2026 roku na GPW wygaśnie wrześniowa seria kontraktów terminowych i opcji na [WIG20] — pierwsze takie rozliczenie od czasu, gdy indeks blue chipów przebił 4000 punktów i zostawił za sobą rekord sprzed niemal dwóch dekad. Poniżej wyjaśniamy mechanikę „dnia trzech wiedźm”, źródło nietypowych ruchów cen w końcówce sesji i to, na co realnie powinien zwrócić uwagę inwestor trzymający akcje z WIG20 — nie tylko trader operujący na instrumentach pochodnych.
Skąd wzięła się nazwa „trzy wiedźmy”
Określenie „triple witching” narodziło się w Nowym Jorku w latach 80. XX wieku, wraz z wprowadzeniem opcji na indeks S&P 500. Od tego momentu w jednym dniu zaczęły wygasać trzy rodzaje instrumentów pochodnych: kontrakty terminowe na indeksy, opcje na indeksy oraz opcje na pojedyncze akcje. Stąd nazwa — dzień, w którym rynkiem rządzi rozliczenie pochodnych, a nie bieżące fundamenty spółek.
Na GPW mechanizm ten obejmuje wygasanie serii FW20 (na WIG20), kontraktów na akcje pojedynczych spółek oraz opcji indeksowych i akcyjnych. Powtarza się cztery razy w roku, zawsze w trzeci piątek marca, czerwca, września i grudnia. Gdy ten dzień wypada wolny od sesji, rozliczenie przesuwa się na najbliższą wcześniejszą sesję.
Co dokładnie wygasa: kontrakty FW20 i opcje OW20
Największą uwagę w dniu trzech wiedźm przyciąga [FW20] — najpłynniejszy kontrakt terminowy na GPW, oparty na WIG20. Mnożnik wynosi 20 zł za punkt indeksowy, więc przy indeksie w okolicach 4000 punktów wartość nominalna jednego kontraktu sięga 80 tysięcy złotych. Rozliczenie jest wyłącznie pieniężne — bez fizycznej dostawy akcji.
Jednocześnie notowane są cztery serie FW20, oznaczane literami miesiąca wygaśnięcia: H (marzec), M (czerwiec), U (wrzesień), Z (grudzień). Symbol pełnej serii, na przykład FW20U26, niesie więc informację o instrumencie bazowym, miesiącu, roku i mnożniku. Ostatnim dniem obrotu każdej serii jest trzeci piątek miesiąca wykonania — po zamknięciu tej sesji ustalany jest ostateczny kurs rozliczeniowy dla wszystkich otwartych pozycji.
Razem z FW20 wygasają opcje na WIG20 (OW20) oraz kontrakty i opcje na akcje pojedynczych spółek. To zbieg tych trzech rozliczeń w jednym momencie odpowiada za skok aktywności pod koniec sesji.
Godzina trzech wiedźm: dlaczego końcówka sesji bywa nerwowa
Najwięcej dzieje się w ostatniej godzinie notowań — na rynku funkcjonuje ona pod nazwą „godziny trzech wiedźm”. To wtedy fundusze, animatorzy rynku i arbitrażyści zamykają lub rolują (przenoszą na kolejną serię) swoje pozycje w kontraktach i opcjach. Ponieważ kurs FW20 musi zbiec się z kursem rozliczeniowym opartym na WIG20, najwięksi gracze potrafią w tym oknie czasowym składać zlecenia na akcje z indeksu wyłącznie po to, by domknąć ekspozycję na pochodnych.
Rynek opisuje ten efekt jako „ogon macha psem” — przez chwilę o poziomie zamknięcia WIG20 decyduje mechanika rozliczenia pochodnych, nie fundamenty spółek. Zwykle towarzyszą temu wyraźnie podwyższone obroty i większa amplituda wahań w ostatnich minutach sesji, choć skala bywa nieregularna: czasem to kilkanaście punktów, czasem ruch liczony w dziesiątkach w kilka minut.
Jak to wyglądało w praktyce: dwie ostatnie sesje
Czerwiec i grudzień 2025 roku pokazują, jak różna bywa skala zamieszania. Wygasanie czerwcowej serii przebiegło spokojnie — WIG20 zakończył tydzień na 2735,44 pkt, 0,47 proc. powyżej środowego kursu odniesienia, a ruch w końcówce zmieścił się w kilkunastu punktach. Mimo to obroty na szerokim rynku sięgnęły 3,75 mld zł, z czego 3,18 mld zł przypadło na spółki z WIG20 — wyraźnie powyżej przeciętnej sesji z tamtego okresu. W cieniu spokojnego zamknięcia rozegrała się głębsza przecena spółek energetycznych: Enea straciła ponad 5 proc., Tauron 3,2 proc., a WIG-Energia zniżkował o 2,2 proc. po tym, jak dzień wcześniej wyznaczył lokalne maksimum.
Grudniowa seria wyglądała zupełnie inaczej. Sesja zbiegła się z nowym szczytem hossy — WIG ustanowił rekord, a WIG20 wyznaczył nowe maksimum trwającego od października 2022 roku rynku byka, przy ponadprzeciętnych obrotach. Szeroki rynek zachowywał się przy tym słabiej niż WIG20 — spółek spoza czołówki traciło więcej, niż zyskiwało. Ten kontrast — mocny indeks blue chipów przy słabszym „ogonie” rynku — powtarza się w dniach trzech wiedźm częściej, niż mogłoby się wydawać, bo obrót pochodnymi koncentruje się właśnie wokół największych, najpłynniejszych spółek z WIG20.
Wrzesień 2026 w cieniu rekordowej hossy
Nadchodzące wygasanie różni się od poprzednich jednym: WIG20 wchodzi w nie po historycznym przełamaniu poziomów z 2007 roku. 31 lipca indeks pobił rekord zamknięcia (3917,87 pkt z 29 października 2007 roku), kończąc sesję na 3920,26 pkt. Trzy sesje później, 3 sierpnia, padł też rekord śróddzienny sprzed niemal 19 lat (3940,53 pkt) — WIG20 sięgnął wtedy 3950,18 pkt. Kolejne dni przyniosły dalsze wzrosty: 4 sierpnia zamknięcie na 3996,45 pkt (+1,30 proc.), 5 sierpnia pierwsze w 35-letniej historii indeksu przebicie 4000 pkt śróddziennie, 6 sierpnia nowy rekord śróddzienny na 4037 pkt. Równolegle WIG pierwszy raz zamknął sesję powyżej 150 tys. punktów. Od początku 2026 roku WIG20 zyskał ponad 23 proc., a od dna bessy z października 2022 roku (1337,71 pkt) — około 195 proc.
Jest tu jedno istotne zastrzeżenie, o którym przypominają zarządzający: WIG20 to indeks cenowy, nieuwzględniający wypłaconych dywidend, więc porównanie jego poziomu do szczytu z 2007 roku nie oddaje pełnego obrazu koniunktury. Indeks dochodowy WIG, liczący dywidendy, swój poprzedni rekord ma za sobą od dawna.
Dla rynku terminowego ten kontekst ma konkretne przełożenie. Im wyższy WIG20, tym wyższa wartość nominalna pojedynczego FW20 — przy indeksie w okolicach 4000 pkt to już 80 tys. zł, a nie np. 55 tys. zł jak rok wcześniej. Rolowanie tej samej liczby kontraktów oznacza więc proporcjonalnie większe przepływy kapitału w momencie wygasania serii. Wrześniowe rozliczenie zbiegnie się dodatkowo z rozstrzygnięciem sezonu wyników za drugi kwartał — w centrum uwagi pozostają raporty KGHM-u, Dino Polska, PKO BP i PZU — co może dodatkowo podbić zmienność wokół samego dnia trzech wiedźm.
Praktyczne wskazówki dla inwestorów
Dla inwestora długoterminowego dzień trzech wiedźm nie jest sam w sobie powodem do zmiany strategii — to zdarzenie techniczne wpisane w kalendarz rynku terminowego, nie sygnał o kondycji spółek. Kilka zasad wartych zapamiętania:
- Nie czytaj ruchu z ostatniej godziny jako trendu. Silne wahnięcie WIG20 tuż przed zamknięciem częściej wynika z rozliczenia pochodnych niż z nowych informacji rynkowych.
- Traderzy na kontraktach powinni zaplanować rolowanie z wyprzedzeniem. Pozostawienie pozycji do samego wygaśnięcia oznacza rozliczenie po ostatecznym kursie rozliczeniowym, nie po cenie dostępnej wcześniej na rynku.
- Sam wolumen mówi więcej niż punkty. Podwyższone obroty w dniu trzech wiedźm to norma — poziom zmienności w relacji do wolumenu lepiej pokazuje, czy ruch ma szansę się utrzymać.
- Zlecenia z limitem ceny ograniczają ryzyko w najbardziej nerwowych minutach sesji, zwłaszcza przy mniej płynnych spółkach spoza pierwszej dwudziestki, gdzie pojedyncze duże zlecenie potrafi mocniej poruszyć kursem.
- CFD na WIG20 lub FW20 wymagają uwagi na mechanizm rolowania u konkretnego brokera — zasady automatycznego przenoszenia pozycji na kolejną serię różnią się między dostawcami.
Podsumowanie
Trzy wiedźmy to zjawisko czysto mechaniczne — efekt uboczny sposobu rozliczania kontraktów terminowych i opcji na GPW, nie wyrocznia co do przyszłości WIG20. Wrześniowe wygasanie 2026 roku ma jednak dodatkowy ciężar: zbiega się z okresem historycznych rekordów indeksu, najwyższą w historii wartością nominalną kontraktów i podniesioną już uwagą inwestorów przez trwający sezon wyników. To dobry moment, żeby odróżnić szum końcówki sesji 18 września od realnych sygnałów płynących z fundamentów spółek — i nie dać się zaskoczyć ani jednym, ani drugim.