Włączenie Tesli do S&P 500: Anatomia jednego z największych rebalansów w historii indeksu

21 grudnia 2020 roku Tesla Inc. [TSLA] weszła w skład S&P 500 jako największa spółka, jaka kiedykolwiek dołączyła do tego indeksu. Rebalans — czyli okresowa zmiana składu i wag indeksu przeprowadzana przez komitet S&P Dow Jones Indices — uruchomił wtedy falę transakcji wartą, zależnie od metodologii liczenia, od 85 do ponad 220 miliardów dolarów. Poniższa rekonstrukcja pokazuje, jak doszło do tej decyzji, ile faktycznie kosztowała rynek i co spotkało inwestorów, którzy musieli kupić Teslę niezależnie od własnej oceny jej wyceny.

Droga do S&P 500: dlaczego wrzesień 2020 zakończył się fiaskiem

Formalne spełnienie kryteriów indeksu nie oznacza automatycznego wejścia do niego — Tesla przekonała się o tym boleśnie latem 2020 roku. Reguły kwalifikacji do S&P 500 obejmowały wówczas kilka twardych warunków: minimalną kapitalizację rynkową 8,2 mld USD, siedzibę w USA, co najmniej 50% akcji w wolnym obrocie, cenę powyżej 1 USD za akcję oraz — punkt, który okazał się dla Tesli kluczową barierą — cztery kolejne kwartały zysku netto liczonego według zasad GAAP.

Tesla spełniła ten ostatni warunek 22 lipca 2020 roku, publikując wyniki za drugi kwartał i tym samym czwarty z rzędu kwartał zysku. Rynek uznał włączenie do indeksu za formalność. Komitet indeksowy zdecydował inaczej: 4 września 2020 roku ogłosił dodanie do S&P 500 spółek Etsy, Teradyne i Catalent, pomijając Teslę całkowicie. Reakcja rynku była gwałtowna — w kolejnych sesjach akcje spadły nawet o 21%, co było wówczas największym spadkiem w historii spółki.

Komitet nie podał oficjalnego powodu odrzucenia. Analitycy wskazywali na obawy o jakość zysków Tesli — w trzecim kwartale 2020 roku sprzedaż kredytów regulacyjnych innym producentom odpowiadała za około 7% przychodów spółki — a także na ryzyko reputacyjne związane z włączeniem do indeksu spółki o silnie spekulacyjnej wycenie. W dniu odrzucenia kapitalizacja Tesli wynosiła 390,52 mld USD, co czyniło ją dziewiątą co do wielkości spółką notowaną w USA.

Komitet S&P Dow Jones Indices ma prawo decyzyjne wykraczające poza mechaniczne spełnienie kryteriów ilościowych — w przeciwieństwie do wielu innych indeksów, gdzie kwalifikacja jest w pełni algorytmiczna. To odróżnia S&P 500 od indeksów budowanych na sztywnych regułach bez elementu uznaniowego, jak np. rodzina indeksów Russell.

Ogłoszenie i konsultacje: jak S&P Dow Jones Indices zarządzało ryzykiem operacyjnym

16 listopada 2020 roku, po zamknięciu sesji, S&P Dow Jones Indices ogłosiło, że Tesla dołączy do indeksu 21 grudnia, przy okazji grudniowego rebalansu kwartalnego. Wiadomość wywołała natychmiastowy skok kursu o ponad 13% w handlu posesyjnym. Kapitalizacja spółki przekraczała już wówczas 400 mld USD, a od początku roku akcje zyskały 400%.

Skala transakcji była na tyle bezprecedensowa, że S&P DJI zdecydowało się na coś nietypowego — publiczne konsultacje z uczestnikami rynku w sprawie sposobu implementacji. Kluczowe pytanie brzmiało: dodać Teslę do indeksu jednorazowo, pełną wagą, czy rozłożyć operację na dwie transze, by ograniczyć wstrząs płynnościowy. Konsultacje zamknięto 20 listopada, a 30 listopada indeks ogłosił decyzję — Tesla zostanie dodana w całości, jednym ruchem, przed otwarciem sesji 21 grudnia.

Sama decyzja o jednorazowym dodaniu, ogłoszona 1 grudnia, wywołała kolejną falę popytu — kurs zyskał około 10% w następnym tygodniu. Do 7 grudnia akcje Tesli wzrosły łącznie o 49% względem poziomu z dnia ogłoszenia, osiągając 608,32 USD — ośmiokrotność marcowego dołka. Spółkę, którą Tesla miała zastąpić w indeksie, S&P DJI nazwało dopiero bliżej daty rebalansu: był to Apartment Investment and Management Co. [AIV], fundusz nieruchomości (REIT), który tego samego dnia opuścił także węższy indeks S&P 100. Tam z kolei zastąpiła go Tesla, wypychając Occidental Petroleum.

Piątek, 18 grudnia: dzień, w którym padł rekord obrotu w historii pojedynczej akcji

Dlaczego akurat 18 grudnia? Data wyznaczająca cenę zamknięcia do wyliczenia wagi Tesli w indeksie nie była przypadkowa — zbiegła się z tzw. poczwórnym wiedźmich (quadruple witching), czyli jednoczesnym wygasaniem kontraktów terminowych na akcje, indeksy oraz opcji na oba te instrumenty. S&P Dow Jones Indices świadomie wykorzystało tę zbieżność, licząc na to, że naturalnie podwyższona płynność rynku ułatwi wchłonięcie ogromnego zlecenia.

Skala i tak okazała się rekordowa. Tego dnia zmieniło właściciela ponad 200 mln akcji Tesli — ponad czterokrotność średniego 30-dniowego wolumenu. Wartość notional obrotu sięgnęła około 148 mld USD, co zdemolowało dotychczasowy rekord wszech czasów dla pojedynczego papieru wartościowego: 118 mld USD, ustanowiony przez ETF SPY podczas paniki covidowej w marcu 2020 roku. Wolumen opcji na Teslę również pobił rekord — 2,5 mln kontraktów w jednej sesji. Akcje zamknęły dzień na historycznym szczycie 695 USD, zyskując blisko 6%.

Howard Silverblatt, senior index analyst S&P Dow Jones Indices, ujął skalę zjawiska krótko: zwykły kwartalny rebalans rzędu 21 mld USD stał się "ligą juniorów" wobec fali generowanej przez samą Teslę.

Metryka Wartość
Poprzedni rekord rebalansu S&P 500 (wrzesień 2018) 50,8 mld USD
Szacunek S&P DJI na zakup Tesli (129,9 mln akcji × ~655 USD) ok. 85,2 mld USD
Łączny obrót notional na akcjach Tesli, 18.12.2020 ok. 148 mld USD
Łączna wartość transakcji rebalansujących Q4 2020 (z Teslą) ponad 100 mld USD
Szerszy szacunek zakupów przez wszystkie strategie indeksowane (Research Affiliates) ok. 220 mld USD
Wolumen akcji Tesli, 18.12.2020 ponad 200 mln akcji
Oficjalny szacunek S&P Dow Jones Indices dotyczył wyłącznie funduszy formalnie licencjonujących indeks. Znacznie szerszy krąg tzw. closet indexerów — funduszy aktywnie zarządzanych, które w praktyce ściśle naśladują skład S&P 500 — nie jest w żaden sposób zobowiązany do ujawniania swoich zakupów, co czyni rzeczywistą skalę transakcji trudną do precyzyjnego oszacowania nawet z perspektywy czasu.

Poniedziałek debiutu: spadek o 6,5% i lekcja o kupowaniu drogo

Wejście do najbardziej rozpoznawalnego indeksu na świecie kojarzy się z hossą. Debiut Tesli w S&P 500, 21 grudnia 2020 roku, przebiegł inaczej. Spółka weszła do indeksu z wagą 1,69% — piątą co do wielkości pozycją i szóstą co do wielkości spółką, licząc osobno obie klasy akcji Alphabet [GOOGL] — przy kapitalizacji liczonej metodą float-adjusted (uwzględniającą wyłącznie akcje w wolnym obrocie) na poziomie około 659 mld USD. Zamiast euforii sesja przyniosła wyprzedaż.

Akcje otworzyły notowania około 5% niżej (658,99 USD w handlu przedsesyjnym), a w ciągu dnia pogłębiły spadek do 6,5% — częściowo pod wpływem doniesień, że Apple [AAPL] przyspiesza prace nad własnym samochodem elektrycznym. Inwestorzy, którzy kupowali akcje w oczekiwaniu na napływ kapitału pasywnego, zaczęli realizować zyski dokładnie w momencie, gdy fundusze indeksowe kończyły zakupy.

Spółka Waga w S&P 500 (grudzień 2020)
Apple [AAPL] 6,47%
Alphabet, klasa A [GOOGL] 1,66%
Alphabet, klasa C [GOOG] 1,61%
Tesla [TSLA] 1,69%

Dla porównania skali: przed rebalansem kapitalizacja Tesli odpowiadała mniej więcej łącznej wartości rynkowej dziewięciu największych na świecie producentów samochodów według wolumenu sprzedaży — Toyoty, Volkswagena, General Motors, Hondy, SAIC, Hyundai-Kia, Forda, Fiat Chryslera i Renault-Nissana. Te dziewięć koncernów odpowiadało łącznie za 94% globalnej sprzedaży pojazdów w 2020 roku, podczas gdy globalny udział Tesli w rynku motoryzacyjnym nie przekraczał wówczas 1%.

Rok później raport firmy badawczej Research Affiliates, zatytułowany Revisiting Tesla's addition to the S&P 500, policzył koszt tej decyzji dla inwestorów pasywnych. W ciągu kolejnych dwunastu miesięcy Tesla osiągnęła wynik gorszy o 78% od wypchniętego z indeksu AIV. Sam rebalans — wyjście AIV, wejście Tesli — kosztował inwestorów śledzących indeks 41 punktów bazowych już w pierwszych sześciu miesiącach, a autorzy raportu zastrzegali, że koszt może z czasem rosnąć.

Mechanizm indeksów ważonych kapitalizacją strukturalnie kupuje drogo i sprzedaje tanio: spółka wchodzi do indeksu dopiero po okresie silnego wzrostu wyceny, a ta, którą zastępuje, zwykle trafia do niego w fazie osłabienia. Rebalans Tesla/AIV z grudnia 2020 roku jest podręcznikowym przykładem tego zjawiska, a nie odosobnionym przypadkiem.

Co ten rebalans mówi o mechanizmie indeksów ważonych kapitalizacją

Łatwo uznać rebalans Tesla/AIV za jednorazową anomalię, produkt wyjątkowego roku pandemicznej hossy. To niepełny obraz. Włączenie Tesli miało mierzalny, trwały wpływ na sam indeks: według szacunków S&P Dow Jones Indices prognozowany na 2021 rok wskaźnik cena/zysk S&P 500 wzrósł z 22,3 do 22,6, a stopa dywidendy indeksu spadła z 1,56% do 1,53% — Tesla, w przeciwieństwie do większości dużych spółek indeksu, nie wypłacała wówczas dywidendy. Przy wadze 1,69% każdy ruch kursu Tesli o 11,11 USD przekładał się na zmianę wartości indeksu o jeden punkt.

Na koniec 2020 roku do S&P 500 przypisane było ponad 11 bln USD aktywów, z czego około 4,6 bln USD stanowiły fundusze bezpośrednio indeksowane, odwzorowujące skład benchmarku 1:1. Fundusze pasywne odpowiadały wówczas za około 17% całkowitej wartości rynkowej indeksu — udział, który od tego czasu systematycznie rośnie, co dodatkowo zwiększa siłę rażenia każdego kolejnego dużego rebalansu. Kto buduje ekspozycję na S&P 500 przez tanie fundusze indeksowe, buduje jednocześnie zależność od decyzji komitetu, który — jak pokazał przypadek Tesli — potrafi zaskoczyć rynek.

Nicholas Colas, współzałożyciel Datatrek, ujął problem, przed jakim stanął komitet indeksowy, zwięźle: nie było precedensu dla wprowadzenia do indeksu tak dużego nowego kapitału naraz.

Przypadek Tesli pozostaje punktem odniesienia dla każdej kolejnej dużej zmiany w składzie S&P 500 — nie dlatego, że mechanizm rebalansu się od tamtej pory zmienił, lecz dlatego, że pokazał w pełnej skali, jak kosztowna operacyjnie może być mechaniczna natura indeksowania kapitalizacyjnego, gdy do gry wchodzi spółka o wycenie liczonej w setkach miliardów dolarów.

Podsumowanie

Rebalans z grudnia 2020 roku połączył kilka rzadko współwystępujących czynników: spółkę o bezprecedensowej jak na debiutanta kapitalizacji, świadomie wybrany termin zbiegający się z wygasaniem kontraktów pochodnych oraz decyzję o jednorazowym, a nie rozłożonym w czasie wejściu do indeksu. Efektem był rekord obrotu, który do dziś pozostaje punktem odniesienia w dyskusjach o ryzyku operacyjnym indeksowania pasywnego, oraz podręcznikowy przykład kosztów, jakie generuje mechaniczne kupowanie drogo przez fundusze śledzące indeksy ważone kapitalizacją.

Dla inwestorów indywidualnych korzystających z ETF-ów na S&P 500 wniosek jest praktyczny: wagi w indeksie zmieniają się automatycznie i bez ich udziału, a duże rebalansy — choć rzadkie — mogą krótkoterminowo wpływać na wycenę całego portfela, niezależnie od fundamentów pojedynczych spółek wchodzących w jego skład.