Głosowania na walnych zgromadzeniach (Proxy Voting). Jak BlackRock wpływa na decyzje zarządów spółek ESG?
Piętnaście i trzy dziesiąte biliona dolarów — tyle aktywów miał pod zarządzaniem BlackRock [BLK] na koniec czerwca 2026 r. Ta liczba interesuje nie tylko akcjonariuszy samej spółki. Za każdym dolarem stoi bowiem prawo głosu na walnym zgromadzeniu jakiejś firmy — od Apple po polskie spółki obecne w globalnych indeksach. Proxy voting, czyli głosowanie na walnym zgromadzeniu przez pełnomocnika, jest z pozoru technicznym mechanizmem korporacyjnym. W praktyce decyduje o tym, kto zasiada w zarządach tysięcy spółek na świecie. W tym artykule pokazujemy, jak ten mechanizm działa, dlaczego stanowisko BlackRock wobec propozycji ESG zmieniło się w cztery lata nie do poznania i co to oznacza dla inwestora kupującego globalne fundusze indeksowe.
Czym jest proxy voting i dlaczego ma tak duże znaczenie
Inwestor kupujący jednostki funduszu indeksowego — na przykład iShares Core S&P 500 UCITS ETF — nie posiada akcji spółek wchodzących w skład indeksu bezpośrednio. Posiada je fundusz. To zarządzający funduszem decyduje więc, jak zagłosować w sprawach takich jak wybór członków zarządu, wynagrodzenia kadry kierowniczej czy propozycje zgłaszane przez samych akcjonariuszy.
Prawnym fundamentem tej decyzji jest obowiązek powierniczy (fiduciary duty) — wymóg głosowania w najlepszym ekonomicznym interesie klientów, a nie według własnych przekonań zarządzającego. Konsekwencja jest taka, że garstka firm zarządzających aktywami decyduje o obsadzie rad nadzorczych i strategii tysięcy spółek na całym świecie, samemu nie ponosząc bezpośredniego ryzyka biznesowego tych decyzji.
BlackRock jako największy głosujący na świecie
Skala tego zjawiska jest trudna do przecenienia. BlackRock, Vanguard i State Street — określani w literaturze akademickiej mianem „Wielkiej Trójki” — są łącznie największym pojedynczym akcjonariuszem w około 88% spółek z indeksu S&P 500. Kontrolują przy tym od 20 do 25% ich akcji. Badacze z Harvard Law School szacują, że przy obecnym tempie napływów do funduszy pasywnych łączny udział tej trójki w głosowaniach może sięgnąć nawet 40% w ciągu dwóch dekad.
| Zarządzający | Aktywa pod zarządzaniem (AUM) | Stan na |
|---|---|---|
| BlackRock [BLK] | 15,3 bln USD | 30.06.2026 |
| Vanguard | ok. 10–12 bln USD (dane przybliżone) | poł. 2026 |
| State Street | 6,28 bln USD | 30.06.2026 |
Sam BlackRock odnotował w drugim kwartale 2026 r. rekordowe napływy netto — 192 mld dolarów w kwartale i 321 mld dolarów w pierwszym półroczu. To utrwala jego pozycję zdecydowanie największego zarządzającego aktywami na świecie i, tym samym, największego pojedynczego głosu na globalnych walnych zgromadzeniach.
Od rekordowego poparcia do niemal całkowitego odwrotu: ESG w liczbach
Cztery sezony proxy wystarczyły, by poparcie BlackRock dla propozycji akcjonariuszy dotyczących kwestii środowiskowych i społecznych (tzw. propozycje E&S) skurczyło się z niemal połowy głosowanych wniosków do promila.
| Sezon proxy | Poparcie BlackRock dla propozycji E&S |
|---|---|
| 2021 | ok. 47% |
| 2022 | ok. 21% |
| 2023 | ok. 7% |
| 2024 | ok. 4% |
| 2025 | poniżej 2% (7 z 358 głosowanych propozycji) |
Podobny kierunek — choć znacznie łagodniejszy — widać w głosowaniach nad kandydaturami do rad nadzorczych. W sezonie 2025 BlackRock oddał około 70 tysięcy głosów w sprawach nominacji do zarządów i zagłosował przeciw zaledwie 74 z nich, w 62 spółkach, powołując się na niewystarczający nadzór nad ryzykiem klimatycznym. To 0,1% wszystkich głosowanych nominacji przy ogólnym poparciu na poziomie około 90%.
Symbolem tego zwrotu pozostają słowa CEO BlackRock, Larry’ego Finka, który w czerwcu 2023 r. na Aspen Ideas Festival ogłosił, że przestaje używać terminu „ESG” — pojęcie zostało, jak to ujął, „całkowicie zawłaszczone” zarówno przez skrajną lewicę, jak i skrajną prawicę. Firma zapewniała wówczas, że rezygnuje wyłącznie ze spornego słowa, nie z podejścia inwestycyjnego. Dane z kolejnych trzech sezonów proxy pokazują jednak zmianę głębszą niż kosmetyczna.
Presja z dwóch stron Atlantyku
Ten odwrót nie zapadł w próżni. Złożyła się na niego narastająca presja prawna i polityczna w Stanach Zjednoczonych, a w tle — coraz głośniejszy sprzeciw po drugiej stronie oceanu.
W styczniu 2025 r. BlackRock wystąpił z inicjatywy Net Zero Asset Managers, tłumacząc w liście do klientów, że członkostwo „naraziło firmę na dochodzenia prawne ze strony różnych urzędników publicznych”. Miesiąc wcześniej, w listopadzie 2024 r., prokurator generalny Teksasu Ken Paxton — razem z prokuratorami dziesięciu innych republikańskich stanów — pozwał BlackRock, Vanguard i State Street. Zarzut: zmowa mająca sztucznie ograniczyć produkcję węgla poprzez wspólne uczestnictwo w NZAM i Climate Action 100+. Departament Sprawiedliwości i Federalna Komisja Handlu poparły stanowisko powodów w maju 2025 r. Trzy miesiące później sędzia federalny oddalił większość wniosków pozwanych o umorzenie sprawy — postępowanie wciąż się toczy. BlackRock określił zarzuty mianem „absurdalnej teorii”, próbującej przepisać prawo antymonopolowe.
Vanguard jako pierwszy z „Wielkiej Trójki” zdecydował się zamknąć spór ugodą. W lutym 2026 r. zapłacił 29,5 mln dolarów i zobowiązał się rozszerzyć swój program wyboru sposobu głosowania na wszystkie fundusze z ponad połową aktywów w amerykańskich akcjach do czerwca 2027 r., a utrzymać go co najmniej do czerwca 2032 r. BlackRock i State Street pozostają w sporze.
Z drugiej strony Atlantyku napięcie ma odwrotny znak. We wrześniu 2025 r. holenderski fundusz emerytalny PFZW wycofał z BlackRock mandat wart 14,5 mld euro. W grudniu dołączył do niego PME, fundusz sektora metalowego i technologicznego, wycofując kolejne 5 mld euro (5,9 mld dolarów) — w obu przypadkach z powodu niewystarczającego zaangażowania klimatycznego. Niemal równolegle ustępujący komptroler Nowego Jorku, Brad Lander, rekomendował wycofanie z BlackRock miejskich funduszy emerytalnych o wartości 42 mld dolarów — z tych samych powodów, choć z przeciwnego kierunku politycznego.
BlackRock Voting Choice: oddanie głosu klientom
Częściową odpowiedzią na te napięcia stał się program Voting Choice, uruchomiony przez BlackRock w 2022 r. Pozwala on uprawnionym klientom instytucjonalnym samodzielnie wybrać politykę głosowania — własną politykę BlackRock Investment Stewardship albo jedną z polityk zewnętrznych doradców proxy — zamiast oddawać decyzję jednemu, scentralizowanemu zespołowi.
Program, pilotowany od 2024 r., w maju 2026 r. objął ponad trzy miliony amerykańskich inwestorów detalicznych, którzy mogą teraz wybrać jedną z siedmiu polityk głosowania stron trzecich dostępnych w funduszach detalicznych. Na koniec marca 2026 r. z tej opcji korzystali już klienci indeksowi reprezentujący około 851 mld dolarów aktywów. To wciąż ułamek z 15,3 bln dolarów zarządzanych przez firmę, ale skala rośnie z kwartału na kwartał — i, biorąc pod uwagę presję prawną opisaną wyżej, trudno się dziwić, że BlackRock chce jak najszybciej przesunąć odpowiedzialność za kontrowersyjne głosy na samych klientów.
Nowe wytyczne na 2026 rok: znika słowo „diversity”
Zaktualizowane wytyczne głosowania BlackRock Investment Stewardship na 2026 r. przynoszą kolejną zmianę — tym razem językową, choć niepozbawioną skutków praktycznych. Termin „diversity” zniknął z dokumentu niemal całkowicie, zastąpiony sformułowaniami w rodzaju „różnorodne doświadczenia, perspektywy i kompetencje”. Firma usunęła dane o różnorodności składu rad nadzorczych spółek z S&P 500, obecne jeszcze rok wcześniej, i przestała oczekiwać od spółek ujawniania podejścia do DEI oraz demografii zatrudnienia.
Istotny jest też fragment prawny: BIS jawnie potwierdza zgodność ze styczniowymi (luty 2025 r.) wytycznymi amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych dotyczącymi kwalifikowalności do uproszczonego formularza 13G, deklarując, że nie angażuje się w relacje ze spółkami portfelowymi „w celu zmiany lub wpłynięcia na kontrolę nad jakąkolwiek spółką”. To rozróżnienie prawne — bierny inwestor kontra aktywny udziałowiec dążący do kontroli — ma bezpośrednie znaczenie w kontekście pozwu antymonopolowego opisanego wcześniej.
Co to oznacza dla polskiego inwestora
Polski inwestor rzadko posiada akcje spółek z S&P 500 bezpośrednio. Znacznie częściej robi to za pośrednictwem globalnych ETF-ów — w tym funduszy z rodziny iShares, zarządzanych właśnie przez BlackRock i dostępnych przez większość krajowych domów maklerskich. Sposób, w jaki BlackRock głosuje na zagranicznych walnych zgromadzeniach, kształtuje więc pośrednio ład korporacyjny spółek znajdujących się w jego portfelu — nawet jeśli nigdy nie zobaczy on karty do głosowania.
Podsumowanie
W ciągu czterech lat BlackRock przeszedł drogę od lidera aktywizmu klimatycznego do firmy, która niemal całkowicie wycofała się z popierania propozycji środowiskowych i społecznych — spadek z 47% do poniżej 2% poparcia to jedna z najgwałtowniejszych zmian kursu w historii nowoczesnego zarządzania aktywami. Wymusiła ją w dużej mierze presja prawna i polityczna w Stanach Zjednoczonych, w tym wciąż nierozstrzygnięty pozew antymonopolowy w Teksasie. Jednocześnie firma traci mandaty w Europie, gdzie oczekiwania klimatyczne idą w przeciwnym kierunku. Rosnący program Voting Choice sugeruje, że era, w której garstka zarządzających decydowała jednym głosem za wszystkich swoich klientów, może zbliżać się do końca — choć na razie to dopiero początek tego procesu.
Warto śledzić rozstrzygnięcie sprawy Texas v. BlackRock oraz raport stewardship za sezon proxy 2026, który pokaże, czy trend spadkowego poparcia dla propozycji ESG się utrzyma, czy zacznie się odwracać.