Siedzisz przed platformą, odpalasz wykres S&P 500 i przecierasz oczy. Makro kwiczy, inflacja zjada oszczędności, stopy procentowe dusiły gospodarkę przez ostatnie lata, a mimo to amerykańskie indeksy biją kolejne ATH (All-Time High). Raporty kwartalne pokazują stagnację przychodów, ale zysk na akcję (EPS) rośnie jak na sterydach.

Magia? Nie. To inżynieria finansowa w najczystszej postaci.

Większość nowicjuszy na rynku wierzy, że rosnący kurs to zawsze zasługa nowego, rewolucyjnego produktu albo genialnej sprzedaży. Guzik prawda. Za lwią częścią wzrostów na Wall Street od lat stoi mechanizm, który cicho zdejmuje podaż z rynku – buybacki, czyli skupy akcji własnych. Tylko w ramach S&P 500 korporacje ładują w to ponad bilion dolarów rocznie.

Pokażę ci, jak rozpoznać, kiedy spółka rośnie, bo ma genialny biznes, a kiedy kurs jest sztucznie pompowany przez księgowych zarządu. Bo jeśli złapiesz pozycję na tej drugiej w złym momencie, rynek wyczyści ci depo do zera.

Arytmetyka iluzji: Efekt mianownika w praktyce

Zostawmy na chwilę akademickie teorie. Na giełdzie liczy się to, co widzą algorytmy HFT (High-Frequency Trading) i duzi gracze. A oni patrzą na EPS (zysk na akcję). Skup akcji nie tworzy absolutnie żadnej nowej wartości w firmie. To czysta matematyka.

Wzór to EPS = Zysk Netto / Liczba akcji w obrocie (float).

Jeśli korporacja wchodzi na rynek i zgarnia z arkusza zleceń paczkę własnych akcji, po czym je umarza, zmniejsza mianownik.

Przykład z boju: Firma zarabia 2 mln dolców i ma milion akcji na rynku. EPS wynosi 2 dolary. Zarząd bierze firmowy cash flow, kupuje 200 tysięcy akcji i puszcza je z dymem. Zysk netto się nie zmienił – dalej wynosi 2 mln USD. Ale float spadł do 800 tysięcy. Nowy EPS? 2,50 dolara.

Wygenerowali z powietrza 25% wzrostu zysków na akcję! Algosy to widzą, łapią sygnał do kupna, a przy stałym wskaźniku C/Z (np. 12x), cena akcji automatycznie leci z 24 na 30 dolarów. Tort jest ten sam, po prostu pokroili go na mniej kawałków.

Gotówka czy dług? Dwie twarze skupów

Nie zrozum mnie źle – nie każdy buyback jest toksyczny. Kluczowe jest to, skąd prezes wziął na to kasę.

1. Skup z wolnej gotówki (Ten bezpieczny) Jeśli firma generuje potężny Free Cash Flow (np. Apple) i nie ma pomysłu na lepszą inwestycję (CAPEX), to lepiej niech skupi akcje, niż ma spalić tę gotówkę na bezsensowne przejęcia. EPS rośnie, wycena staje się atrakcyjniejsza. Czysta gra.

2. Skup lewarowany długiem (Proszę się o margin calla) To patologia z czasów polityki ZIRP (zerowych stóp procentowych). Firmy emitowały śmieciowe obligacje, żeby kupować własne akcje. To działało, dopóki pieniądz był darmowy. EPS rośnie tylko wtedy, gdy koszt długu jest niższy niż rentowność zysków z akcji.

UWAGA

Branie kredytu na 6%, żeby pompować kurs firmy rosnącej o 3%, to rynkowe samobójstwo. Zwiększasz lewar w bilansie. Kiedy przychodzi recesja, banki zakręcają kurek, rosną koszty odsetkowe, a rynek natychmiast weryfikuje mnożniki. Zostajesz z napompowanym kursem, z którego uchodzi powietrze, i potężnym długiem.

Bilionowy nałóg. Skala zjawiska

To nie jest zjawisko poboczne. To fundament płynności na Wall Street. Spójrz na liczby z ostatnich kwartałów.

Okres raportowy Łączna wartość skupów Kto bierze w tym udział?
Rok 2023 (cały rok) 795,2 mld USD 85,8% spółek z S&P 500
Rok 2024 (cały rok) 942,5 mld USD 87,0% spółek
Q1 2025 293,5 mld USD (Rekord) 80,4% spółek
Q2 2025 234,6 mld USD 77,2% spółek
Q3 2025 249,0 mld USD 77,4% spółek

Krocząco, za 12 miesięcy kończących się we wrześniu 2025, rynek przemielił ponad 1,020 biliona USD. Rozumiesz, co to znaczy? To jest ponad bilion dolarów gwarantowanego popytu, który bez emocji "kupuje po cenie rynkowej" (market order), usztywniając dolne ograniczenia wykresów, kiedy ulica panikuje.

Wspaniała Siódemka i pompowanie opcji pracowniczych

Mówisz S&P 500, myślisz "500 różnych biznesów". Błąd. Cały ten indeks, i całą maszynę buybackową, ciągnie wąska elita. "Wspaniała Siódemka" potrafi generować ponad połowę tego bilionowego tortu.

Samo Apple (AAPL) w maju 2024 roku ogłosiło program na 110 miliardów dolarów. Od 2012 roku wyparowali z rynku 41% wszystkich swoich akcji. Nikt nie ma takiego wpływu na "czyszczenie arkusza" jak Tim Cook.

RZECZYWISTOŚĆ VS TEORIA

W prospektach przeczytasz, że to "zwrot kapitału dla akcjonariuszy". W praktyce to często brutalna konieczność ratowania kursu przed rozwodnieniem. Tech-giganty płacą programistom i zarządom w akcjach (SBC - Stock-Based Compensation). Gdyby Apple, Meta czy Alphabet nie skupowały agresywnie akcji, ten permanentny dodruk papierów rozwodniłby twój udział w firmie w kilka lat. Czasem buyback to po prostu bieg w miejscu, żeby nie spaść z bieżni.

Gry prezesów: Dlaczego insiderzy to kochają?

Większość wynagrodzenia CEO w firmach z S&P 500 nie pochodzi z gołej pensji. To opcje na akcje i bonusy, często sztywno podpięte pod... zgadłeś – realizację targetów EPS.

Zarządzasz firmą. Widzisz, że sprzedaż w tym kwartale ssie. Brakuje ci 10 centów na akcję do odblokowania 15 milionów dolarów własnej premii. Będziesz ryzykował tytaniczną restrukturyzację biznesu? Skąd. Dzwonisz do dyrektora finansowego, każesz odpalić skup akcji. Zdejmujecie float, EPS sztucznie przebija target, algorytmy pompują kurs, a ty księgujesz bonus.

Co gorsza, badania amerykańskiego SEC (Komisji Papierów Wartościowych) wyciągnęły na jaw brutalny wzorzec. Na 8 dni po odpaleniu dużego programu skupu, kiedy popyt ze strony korporacji winduje cenę, insiderzy (zarząd) zwiększają swoją prywatną wyprzedaż akcji aż pięciokrotnie. Korporacja kupuje, prezes zrzuca bag na rynek. Klasyka gatunku.

Boeing i Intel: Cmentarzysko inżynierów

Największym rakiem skupów jest tzw. koszt alternatywny. Jeśli przepalasz każdą zarobioną bańkę na giełdę, nie masz za co budować fabryk i rozwijać technologii (R&D / CAPEX). Rynek bywa bezlitosny. Oszukasz go w kwartale, ale w perspektywie dekady – rynek cię zmieli.

  1. Boeing (BA): Zamiast połączyć inżynierię i zbudować od zera odpowiedź na Airbusa, księgowi Boeinga latami ładowali kasę w skupy i dywidendy, żeby pieścić wskaźniki. Chcąc oszczędzić, zrobili nakładkę ze śmieciowego oprogramowania (MCAS) na stary kadłub 737. Skończyło się katastrofami, śmiercią setek ludzi, miliardowymi procesami i zrujnowaniem kursu. Złapali spadający nóż własnej chciwości.
  2. Intel (INTC): Klasyczny przykład przespania rewolucji. Od lat 90. przepalili 152 miliardy dolarów na buybacki, upajając się monopolem na rynku PC. W tym samym czasie TSMC pakowało każdą gotówkę w laboratoria, inżynierów i maszyny EUV. Dzisiaj Intel płacze do rządu USA o kroplówki z CHIPS Act, omijając szerokim łukiem rewolucję AI. Kapitalizacja Intela to dziś ułamek tego, co sami utopili na własnych akcjach.

Podatek Belki a dywidendy. Gdzie jest haczyk?

Skoro mają kasę, to dlaczego po prostu nie sypną nam dywidendą? Bo dla grubasów (i dla ciebie w sumie też) buyback jest dużo lepszy podatkowo.

💰 KOSZTY I PODATKI

Wypłata dywidendy oznacza natychmiastowe odcięcie z kursu i strzał od fiskusa (w Polsce to 19% podatku Belki pobieranego u źródła). Zyskujesz twardy cash, ale płacisz podatek od razu. Skup akcji podbija kurs na wykresie. Nie płacisz od tego podatku ani grosza, dopóki nie zamkniesz pozycji z zyskiem. To pozwala procentowi składanemu pracować na twoją korzyść.

Nawet wprowadzona w USA ustawa Inflation Reduction Act, która rzuciła 1% akcyzy na skupy akcji, nic nie zmieniła. To uszczupla zyski o zaledwie ułamek procenta. Koszt prowadzenia biznesu.

Jak to rozegrać? Konkrety dla tradera

Nie łudź się, że zbojkotujesz buybacki i zostaniesz Warrenem Buffettem ujeżdżającym tylko spółki "value". Skupy to potężny dopalacz. Algorytmiczne strategie oparte na redukcji papierów akcyjnych (Shareholder Yield, np. S&P 500 Buyback Index) w 71% przypadków na przestrzeni ostatnich dwóch dekad biły czysty indeks S&P 500.

Co robić?

  1. Zanim wciśniesz "BUY", bo zobaczyłeś w Bloombergu nagłówek o pobiciu konsensusu EPS, wejdź na platformę i sprawdź Revenue Growth (wzrost przychodów). Jeśli EPS rośnie o 15%, a przychody stoją na 0%, masz do czynienia z inżynierią, a nie z rosnącym biznesem.
  2. Sprawdź, czy firma nie lewaruje się na ten skup. Przejrzyj zadłużenie i cash flow.
  3. Jeśli ładujesz się w spółkę przed jej ogłoszeniem wyników (pod tzw. earnings play), upewnij się, że zarząd właśnie nie zrzucił swoich paczek akcji.

Masz dość teorii? Wrzuć na wykres Intela z ostatnich 10 lat. Zobacz, jak wygląda spółka, która przepaliła kasę na ratowanie kursu, a potem zderz to z wykresem TSMC albo NVIDII, które pompowały w CAPEX. Wyciągnij wnioski i chroń swój kapitał.